Oficjalny serwis spółki PL.2012
2009.11.23 07:46:30
Fair play wokół stadionu, ale na nim „Le Hand of God”

Od początku swojej pracy w przygotowaniach do UEFA EURO 2012™ staram się promować zasadę „fair play” w zakresie korzystania z symboliki dotyczącej tego turnieju. Do znudzenia powtarzam: szanujmy prawa własności intelektualnej organizatorów ważnych wydarzeń sportowych, nie posuwajmy się do czynów marketingu pasożytniczego itd.

Światowe federacje i związki sportowe komunikują ten temat jako jeden z najważniejszych, gdyż im lepiej odpowiednie prawa są strzeżone, tym łatwiej pozyskać sponsorów, którzy w dużej mierze finansują te ważne wydarzenia sportowe. W ubiegłym tygodniu rozmawialiśmy o tym na konferencji „Ważne wydarzenia sportowe – ochrona własności intelektualnej i zagadnienia powiązane”. Wspólnie z przedstawicielami polskich urzędów (np. Urząd Patentowy, Ministerstwo Gospodarki, Komenda Główna Policji, Służba Celna), które już są mocno zaangażowane w ochronę tych praw oraz zagranicznymi ekspertami z Wielkiej Brytanii, Portugalii, Niemiec i Ukrainy, mającymi doświadczenia z innych podobnych imprez, dyskutowaliśmy o najskuteczniejszych sposobach działania i sprzyjających im regulacjom prawnym. To ważne tematy i cieszę się widząc, że powszechna świadomość tych spraw wzrasta.


I kiedy tyle się robi aby zapewnić jak najbardziej uczciwą atmosferę wokół sportu, w szczególności wokół takich imprez jak turnieje UEFA EURO, czy FIFA WORLD CUP, okazuje się, że kiedy Thierry Henry (powinno się chyba teraz pisać Thierry H. ) zakpił sobie z piłkarskich praw i zasad w kluczowym momencie meczu o wszystko (a konkretnie o awans do przyszłorocznych Finałów Mistrzostw Świata w RPA ), a sędzia tego nie zauważył , nie można rzekomo nic zrobić aby uratować idee Fair Play… Tak twierdzi FIFA mówiąc, że na boisku „Bogiem” jest sędzia i jeżeli nie zauważył on „Le Hand of God” Henry’ego to trudno. Na nic dramat Irlandczyków, oburzenie fanów z całego świata, a nawet prośby o powtórkę meczu padające z ust samego winowajcy  (swoją drogą czy nie lepiej było przyznać się do oszustwa tuż po jego popełnieniu ?) i jego wieloletniego mentora Arsena Wengera. Przepisy FIFA nie przewidują takich sytuacji.

Wniosek – sportowe organizacje, w tym FIFA potrafią skutecznie wpływać na zmianę praw w poszczególnych państwach, tak aby wokół organizowanych przez nie imprez sportowych panowało jak największe fair play , chociażby w zakresie wspomnianej ochrony własności intelektualnej (z czym się zresztą w pełni zgadzam), ale nie umieją (nie chcą?) wprowadzić mechanizmów egzekwujących tą zasadę w odniesieniu do najbardziej oczywistych sytuacji, które zdarzają się czasami na boisku. To prawdziwy gol samobójczy.