Oficjalny serwis spółki PL.2012
2009.12.14 00:06:15

To będzie dobry tydzień. Kolejny dobry tydzień. Po tym jak w miniony piątek mogliśmy pogratulować naszym ukraińskim partnerom ostatecznej decyzji UEFA odnośnie dołączenia do czterech polskich Miast Gospodarzy i Kijowa, także Charkowa, Doniecka i Lwowa, już za kilkanaście godzin, niejako pod choinkę, poznamy oficjalne logo UEFA EURO 2012™.

logo_iluminacja_pap_rpietruszkaSpekulacje odnośnie tego jak będzie ono wyglądało, były dość intensywne ("To prawda z tą pisanką?", "Czy to coś można zjeść?", "Czyli nie wie Pan Panie Tomaszu?”) - takie pytania słyszałem od dziennikarzy w ostatni piątek) , ale tajemnicy udało się dochować. Premiera logo nastąpi w Kijowie, ale już po południu jego wyjątkową iluminację będzie można oglądać na fasadzie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. W ciągu tygodnia ta sama iluminacja zagości w Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. Mówi się, że o gustach się nie dyskutuje, ale ciekawe jak zostanie ono przyjęte. Jedno jest pewne, nawet najlepsze logo nie pomoże, jeżeli przez następne 908 dni nie będziemy pracować w tym samy stylu co obecnie, a nawet najgorsze nie przeszkodziłoby w sukcesie gdy wszystko inne będzie dopięte na ostatni guzik.

A propos atrakcji tego tygodnia i upewniania się, że wszystko idzie zgodnie z planem, gorąco zapraszam wszystkich na EuroGwiazdkę 2009. Ta świąteczna impreza dla wszystkich rodzin, które chcą zobaczyć jak z bliska wygląda budowa Stadionu Narodowego, dowiedzieć się co dokładnie robi się w polskich przygotowaniach do UEFA EURO 2012™, poznać znanych piłkarzy i pociągnąć za brodę EuroMikołaja, odbędzie się w najbliższą sobotę, 19 grudnia w godzinach 11.00 – 18.00 wokół budynku Narodowego Centrum Sportu w Warszawie.

To będzie naprawdę dobry tydzień.

FOT. PAP

 


2009.11.23 07:46:30

Od początku swojej pracy w przygotowaniach do UEFA EURO 2012™ staram się promować zasadę „fair play” w zakresie korzystania z symboliki dotyczącej tego turnieju. Do znudzenia powtarzam: szanujmy prawa własności intelektualnej organizatorów ważnych wydarzeń sportowych, nie posuwajmy się do czynów marketingu pasożytniczego itd.

Światowe federacje i związki sportowe komunikują ten temat jako jeden z najważniejszych, gdyż im lepiej odpowiednie prawa są strzeżone, tym łatwiej pozyskać sponsorów, którzy w dużej mierze finansują te ważne wydarzenia sportowe. W ubiegłym tygodniu rozmawialiśmy o tym na konferencji „Ważne wydarzenia sportowe – ochrona własności intelektualnej i zagadnienia powiązane”. Wspólnie z przedstawicielami polskich urzędów (np. Urząd Patentowy, Ministerstwo Gospodarki, Komenda Główna Policji, Służba Celna), które już są mocno zaangażowane w ochronę tych praw oraz zagranicznymi ekspertami z Wielkiej Brytanii, Portugalii, Niemiec i Ukrainy, mającymi doświadczenia z innych podobnych imprez, dyskutowaliśmy o najskuteczniejszych sposobach działania i sprzyjających im regulacjom prawnym. To ważne tematy i cieszę się widząc, że powszechna świadomość tych spraw wzrasta.


2009.10.28 09:55:59
Powiedzmy sobie jasno - w codziennej pracy w projekcie przygotowań do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012™, piłka nożna jest … na samym końcu.

_mg_1689W tym multi dyscyplinarnym przedsięwzięciu buduje się stadiony, drogi i lotniska ,przygotowuje koncepcje bezpieczeństwa i zabezpieczenia medycznego, rozpisuje plany komunikacji miejskiej, szkoli wolontariuszy, chroni symbolikę turnieju, którą chcieliby wykorzystywać wszędzie wszyscy i robi się jeszcze tysiące innych rzeczy, ale jak w każdym projekcie chodzimy na spotkania w garniturach tudzież eleganckich spódnicach i kostiumach, a nie spodenkach i getrach, a naszymi głównymi narzędziami są MS Project, Excel, czy Power Point, a nie najnowszy model aerodynamicznej piłki.


Tym fajniejsze były ostatnie dni kiedy aż dwa razy mogliśmy poczuć się prawie (choć jak głosi jedna z reklam „prawie robi dużą różnicę”) jak gwiazdy EURO 2012. Tydzień temu, późną wieczorową porą, po zakończeniu wszystkich sejmowych głosowań i debat, drużyna FC PL.2012 zmierzyła się bowiem z legendarnym teamem Parlamentarzystów. Po zaciętym meczu, który miał prawie tyle samo zwrotów akcji i dramatycznych momentów ile słynny finał Ligi Mistrzów AC Milan – Liverpool, zremisowaliśmy 3:3. Obie strony czuły, że mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, więc z wyniku zadowolony nie był nikt, choć z drugiej strony my cały czas pamiętaliśmy jakiej lekcji futbolu udzielili nam Kosecki & Spółka parę miesięcy wcześniej, więc za bardzo nie mogliśmy narzekać.


2009.10.14 22:10:48

Kiedy słuchałem dziś rano jednej z informacyjnych stacji radiowych zaskoczyło mnie, że razem z zapowiedziami obfitych opadów śniegu w Warszawie zacytowano przedstawiciela stołecznych służb drogowych, który stwierdził „Jesteśmy przygotowani”. Tak dobrze jak pamiętam wszystkie turnieje EURO od 1988 r., tak samo dźwięczy mi w uszach powtarzająca się jak dotąd co roku treść komunikatu pt. „Zima zaskoczyła drogowców”.

Tymczasem okazuje się, że dzieje się naprawdę dobrze i to nie tylko w budowie stadionów, ale i w podejściu do wydawałoby się tak prozaicznych wyzwań jak odśnieżanie dróg publicznych. Nie jestem pewien, czy to kwestia autosugestii, czy faktycznej zmiany, ale w drodze na kilka spotkań jeździło mi się później po Warszawie, mimo rzeczywiście niespotykanych jak na październik śnieżyć, naprawdę dobrze.

Wiem natomiast, że jedno z trenerskich powiedzeń mówi, że „Mecze wygrywa się albo przegrywa w głowie, a nie na boisku”. Jak by to banalnie nie zabrzmiało, podejście do tego co robimy jest kluczowe. To samo dotyczy przygotowań do EURO 2012 i świetnie, że coraz więcej osób postrzega je pozytywnie. A ze śniegiem nie poradzili sobie wieczorem tylko nasi piłkarze, ale to żadna niespodzianka – Słowacy zawsze byli od nas lepsi w sportach zimowych.


2009.10.11 21:32:47

Mimo, że do Nowego Roku pozostało jeszcze trochę czasu, ja mam już pierwsze "noworoczne" postanowienie. W odpowiedzi na tysiące, pochodzących ze wszystkich stron świata, listów, sms-ów oraz maili od zagorzałych fanów niniejszego bloga, zaniepokojonych moim milczeniem od daty 1000 dni do EURO 2012, informuję wszystkich, że żyję i obiecuję pisać o "moim Euro" z dużo większą częstotliwością.

Jednocześnie wiem, że do mistrzów blogowania Eurodeputowanych Czarneckiego (swoją drogą wielkiego miłośnika futbolu) i Migdalskiego, nie wspominając nawet o Pośle Palikocie, tak czy owak będzie mi bardzo daleko - ktoś powiedział mi np. ostatnio, że mam za długie wpisy. Z kolei post, który teraz czytacie muszę wpisywać po raz drugi jako, że wersja pierwsza wyparowała mi przed chwilą po użyciu jakiejś dziwnej kombinacji klawiszy.

W weekend obejrzałem bardzo ciekawy, wyświetlany w ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego, obraz "Zabić sędziego" Yves'a Hinant, pokazujący kulisy pracy sędziów podczas EURO 2008. Co się okazuje? Chłopaki podczas wykonywania swojej niełatwej  roboty klną pomiędzy sobą niczym bohaterowie wszystkich "podsłuchowych afer" współczesnej RP razem wzięci, Howard Webb, którego 3/4 z nas chciało linczować za rzekomy błąd podczas meczu z Austrią, wydaję się być naprawdę równym gościem, a świetny hiszpańskim arbiter Manuel Mejuto Gonzalez wolałby  sam sędziować mecz finałowy niż cieszyć się z wygrania Mistrzostw przez jego rodaków.

Zobaczymy, czy Hinant, albo inny reżyser zdecyduje się na zrobienie kolejnej części filmu za trzy lata. Jedno jest pewne, sędziom na EURO 2012 nie będzie łatwo. Jak to wyraziła się po seansie Doctor Ela,  zajmująca się przygotowaniem na EURO zabezpieczenia medycznego i ratownictwa - "W szatniach sędziów obowiązkowo trzeba będzie wstawiać defibrylator".

FOT. WFF


2009.09.14 08:01:05
W miniony weekend zegar odliczający czas do UEFA EURO 2012TM pokazał równe 1000 dni. Co kryje się za tą liczbą?

zegar_poznanW porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy wspomniany zegar wskazywał 1500 dni, nikt już chyba nie ma wątpliwości, że turniej ten odbędzie się w Polsce i na Ukrainie i będziemy do niego dobrze przygotowani. Wbrew pesymistom, gospodarczej recesji i połowie Europy, która wyrażała gotowość przejęcia od nas organizacji EURO 2012, stadiony rosną jak na drożdżach, inne kluczowe dla powodzenia imprezy przedsięwzięcia infrastrukturalne są realizowane zgodnie z harmonogramami, a do tego cztery polskie Miasta Gospodarze świetnie współpracują przy licznych przedsięwzięć organizacyjnych związanych z turniejem, trzymając jednocześnie kciuki za swoich odpowiedników na Ukrainie, którzy oczekują grudniowej decyzji UEFA. Są jednak rzeczy, skąd inąd bardzo ważne dla powodzenia imprezy, których tak dokładnie zaplanować i zrealizować się nie da. Mówią o tym zawsze organizatorzy innych ważnych wydarzeń sportowych, i zostało to też zauważone podczas zakończonego właśnie w Krynicy forum ekonomicznego.

Tymi dwoma „ryzykami" są: pogoda i wyniki drużyny narodowej gospodarzy. Co do pierwszej kwestii nie ma chyba dobrych rozwiązań, chociaż próby zarządzenia tym tematem są np. podejmowane przez organizatorów Letnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie, które odbędą się kilka tygodni po zakończeniu EURO 2012. Kilkudziesięciu konsultantów meteorologicznych przez najbliższe lata będzie przygotowywać bardzo szczegółową bazę danych mikro klimatów wokół ponad dwudziestu aren olimpijskich. Uzyskane wyniki i analizy mają być brane pod uwagę przy planowaniu kalendarza imprezy, a godziny rozpoczęcia poszczególnych konkurencji mogą być zmieniane nawet o kilkanaście lub kilkadziesiąt minut. Jednakże nawet ze względu na najgorszą pogodę nie można będzie zmienić daty rozpoczęcia Igrzysk 27 lipca 2012, a ponieważ w lipcu w Londynie jest średnio 7 dni deszczowych, możliwość zepsucia tego święta przez aurę istnieje w proporcji 1 do 4,43.

2009.09.08 10:28:37
Z wielką pompą otwierane są pierwsze, prawdopodobne, areny UEFA EURO 2012TM.

Choć na razie dzieje się to na Ukrainie, to zgodnie z hasłem „Dwa kraje - jedna drużyna" (tudzież" kamanda", jak to mówią nasi wschodni przyjaciele), wypada nam się z tego jedynie cieszyć. Przy tych okazjach można pokusić się także o krótką refleksję. Budowane od jakiegoś czasu na świecie, a ostatnio również na Ukrainie i w Polsce, nowoczesne stadiony, to już nie tylko obiekty piłkarskie, czy nawet sportowe.

Doskonale widać to po wspomnianych ceremoniach otwarcia. Pierwszym spektaklem odbywającym się na, piłkarskiej przecież , „Donbass Arena" w Doniecku, nie był bynajmniej mecz lokalnego Szachtara (który zresztą dzień wcześniej grał w Monaco z wielką FC Barceloną o Superpuchar Europy), czy jakiejkolwiek innej drużyny. Główną atrakcją stał się mianowicie show amerykańskiej wokalistki Beyonce, której słowo futbol kojarzy się zapewne jedynie ze szczękiem kasków i jajowatą piłką futbolu amerykańskiego. Pokazuje to, że nowoczesny stadion jest miejscem, gdzie można zorganizować dosłownie wszystko.

2009.07.03 11:41:53

Niektórzy liczą czas w oparciu o kolejne święta Bożego Narodzenia, imprezy urodzinowe, wakacje albo zjazdy filatelistyczne. Od kiedy miałem 7 lat, moją jednostką czasu są kolejne Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej.

Pierwszy turniej jaki pamiętam w miarę dobrze to Mundial w Meksyku w 1986 r., „ręka Boga” Maradony itd. Już wtedy, patrząc na świat przez pryzmat całkiem grubych okularów fason a’la młody Bill Gates, które w przeciwieństwie do obecnych trendów, nie były bynajmniej szczytem mody, wiedziałem, że futbol odegra w moim życiu wyjątkową rolę.

Ale dopiero EURO 88’, z magicznym trio Van Basten, Gullit & Rijkard, nieprawdopodobnymi bramkarzami Van Breukelenem i Dasajewem, to czas kiedy zwariowałem na punkcie tego sportu ostatecznie i nieodwracalnie. Pojawiły się też wtedy pierwsze namacalne objawy mojego szaleństwa – bardzo przyzwoita klepka mieszkania na Żoliborzu została, dzięki kilku sprawnym ruchom zielonym flamastrem, zamieniona w odrobinę krzywe, ale zawsze, piłkarskie boisko na którym rozgrywałem mecze używając do tego plastikowych żołnierzy wszystkich możliwych formacji.

Wielkie i szczere było moje zdziwienie gdy Mama na widok tego niewątpliwego dzieła, wydała z siebie okrzyk o sile podobnej do tych dochodzących z takich trybun jak The Kop w Liverpoolu, czy Südtribune w Dortmundzie.  Od tego czasu, każde następne EURO to niezapomniane przeżycie i wyjątkowe wspomnienia.


2009.07.03 11:30:53

Miałem w tym roku przyjemność uczestniczenia w 5 kilometrowym biegu z okazji uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

Razem z kolegą z PL.2012 Michałem postanowiliśmy sprawdzić naszą sportową formę, zachęcając jednocześnie,  poprzez napis na naszych koszulkach, uczestników i obserwatorów tych zawodów do śledzenia postępów przygotowań Polski do UEFA EURO 2012™ na stronie internetowej www.2012.org.pl

Refleksja na mecie – jak to dobrze, że przygotowania do EURO są bardziej podobne do maratonu a nie biegu krótko dystansowego, gdyż inaczej zajęte przez nas lokaty nie wróżyłyby najlepiej. Michał finiszował na 399 miejscu, nad moją postawą można zaś spuścić już tylko kurtynę milczenia -  418.

Na pocieszenie przywołuję sobie tylko słowa Barona Pierre de Coubertin, ojca nowożytnego ruchu olimpijskiego – „Najważniejszą rzeczą w Igrzyskach Olimpijskich nie jest zwycięstwo a uczestnictwo; podstawową rzeczą w życiu nie jest  wygrywanie, ale dobra walka.” Dlatego w przyszłym roku na 3 Maja na pewno też pobiegniemy z Michałem i kto wie, może powalczymy jeszcze lepiej tak aby do zwycięzców zabrakło nam przynajmniej kilka miejsc mniej…

Tomasz Zahorski


2009.07.03 09:59:04

13 Maja 2009 był w Polsce dniem Matematyki.

Kilkadziesiąt tysięcy maturzystów pisało  egzamin dojrzałości z tego wspaniałego przedmiotu a równolegle cała Polska starała się rozwiązać zadanie pod tytułem ile i jakie miasta będą gospodarzem UEFA EURO 2012™. O ile jednak na maturze obowiązuje pewien klucz rozwiązań, który trudno zakwestionować o tyle rozwiązanie zadanie dotyczącego polskich miast UEFA EURO 2012™ zawsze dla kogoś byłoby złe.

Wybór UEFA mówiący o czterech polskich pewnych goszczenia tej wielkiej imprezy i dwóch, które nie będą gościć tego Turnieju w pełnym rozmiarze ( jestem bowiem pewien, że zarówno w Krakowie jak i w   Chorzowie powstaną wspaniałe strefy fanów, w których bawić się będą dziesiątki tysięcy kibiców), wywołał u niektórych falę krytyki – cztery polskie miasta to zły wynik bo mogło być sześć, mówią Ci sami ludzie którzy w fazie kandydackiej popierali kandydaturę właśnie czterech a nie sześciu miast.

Mogę się jednocześnie założyć, że gdyby UEFA wybrała sześć polskich miast, siłą rzeczy i ustaleń z zeszłorocznego szczytu w Bordeaux, kosztem miast ukraińskich, ci sami ludzie mówiliby, że Polska zyskała coś kosztem Ukrainy i tym samym zaszkodziła naszej polityce zagranicznej. Dlatego właśnie nie lubię polityki i dlatego też cieszę się, że w Chorzowie, Gdańsku, Krakowie, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu przygotowania do UEFA EURO 2012™ prowadzą ludzie dla których najważniejszy jest profesjonalizm i świadomość tego, że to co robimy nie kończy się na czerwcu 2012r.

Tomasz Zahorski